Tarcza jeszcze bardziej antypracownicza

  • pusty portfel

Ponieważ rządowa tarcza antykryzysowa została uchwalona przez Sejm w trybie ekspresowym i nie spełniała oczekiwań jej beneficjentów, zdecydowano się na rozszerzenie ustawy o szereg zapisów. Niestety nie dość, że antypracowniczy charakter tarczy został utrzymany poprzez pozostawienie szkodliwych z punktu widzenia pracowników rozwiązań, to partia rządząca zaimplementowała do niej założenia, które dodatkowo pogorszą i tak już bardzo niekorzystną w czasie kryzysu sytuację zatrudnionych na etatach i umowach cywilnoprawnych.

Tarcza antykryzysowa to pakiet rozwiązań przygotowanych przez rząd, którego celem jest ochrona polskich obywateli przed negatywnymi skutkami kryzysu wywołanego przez pandemię. I choć rząd gotów jest przeznaczyć na to zadanie 212 miliardów złotych, to od samego początku jej uchwalenia wielu ekspertów i przedstawicieli związków zawodowych krytykuje to, że niewielka część tych środków wesprze pracowników, a poszczególne zapisy tarczy doprowadzą do jeszcze większego uśmieciowienia i uelastycznienia pracy. I tak jak jeden z jej filarów, czyli finansowanie przedsiębiorców, w dalece niedoskonałej formie może zostać zrealizowany, to już umieszczenie na stronach rządowych informacji o „ochronie miejsc pracy i bezpieczeństwa pracowników” wygląda kuriozalnie w obliczu tego, co w ustawie się znalazło.

Pracowniku, zaciśnij pasa!

Jeśli ktoś myślał, że rząd wyciągnie z tego wnioski, a ogłoszenie tarczy antykryzysowej 2.0 choć trochę uspokoi pracowników, którzy obecnie drżą na myśl o obniżaniu wynagrodzeń i zwolnieniach, to mam dla niego same złe wiadomości. Przede wszystkim rząd nie wycofał się z najbardziej antypracowniczych rozwiązań zawartych w pierwotnej ustawie.

Czytaj cały tekst na portalu instytutsprawobywatelskich.pl